"Czy inny znaczy gorszy, zły?" Ksenofobia - lęk przed nieznanym, obcym oczami psychiatry- terapeuty.

Ksenofobia – to tłumacząc z języka greckiego klasycznego, strach przed obcymi.
Czemu dzisiaj postanowiłam napisać właśnie o tym specyficznym lęku?
W czasach niepokoju na świecie odmienność „koli w oczy” ludzi jeszcze bardziej.  

Konsekwencje zachowań ksenofobicznych dotykają jednostek, które różnią się od większości. Zastanawia, czy odmienność orientacji seksualnej, koloru skóry, niewpisywanie się w panujące kanony piękna lub korzystanie z pomocy psychiatrycznej i psychologicznej, to zbrodnie warte ukarania i piętnowania? A jednak ksenofobia zbiera żniwo cierpienia od zawsze.

Tamowanie szerzenia wiedzy i edukacji, powiększa dystans społeczny między ludźmi, który i tak już jest duży z powodu panującej epidemii. 
Taka postawa pogłębia lęki przed innością, która  przyjmuje status czegoś, czego się nie dotyka, bo jeśli nikt o tym nie mówi, to albo jest to zagrażające, albo nieistotne. 

Jako Polacy żyjemy w centrum Europy, a czasami wydaje mi się, że jesteśmy nadal, jak wysepka pośrodku oceanu. Jak pisała Maria Montessori, w czasach niepokoju, warto wrócić do tego, że wszyscy mamy ewolucyjnie te same korzenie. Każdy z nas jest jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny, a w odpowiednich warunkach mógłby być odsunięty na margines. 
Zachęcam do pochylenia się nad mechanizmami prowadzącym do lęku przed obcym i spotkać się ze swoimi obawami i lękami. Bo można się pozytywnie zaskoczyć, poznając to co nieznane. Taka strategia pomaga odciążyć się od lęku i przyłożyć małą cegiełkę do życia w społeczeństwie spokojnym, bez napięć.

W dzisiejszym poście garść informacji dotycząca mechanizmów prowadzących do ksenofobii.
Ludzka natura podpowiada, że odmienność to zagrożenie. Odmienność, czy to rasowa, czy seksualna, czy związana z wyglądem zewnętrznym, wielu ludzi przytłacza. Przeciąża system poznawczy człowieka. Powoduje dysonans – czyli zamieszanie w naszej wiedzy o świecie, ludziach i interakcjach między nimi. Wymusza niejako update’wanie wiedzy nabytej w ciągu życia, często zdobytej od osób bliskich - autorytetów. To duży wysiłek intelektualny. 

W niektórych ludziach ekspozycja na odmienności może wyzwolić mechanizm obronny - walki lub ucieczki. Dlaczego tak się dzieje? Odmienności dostrzeżone w drugim człowieku skłaniają do refleksji nad samym sobą i najbliższym otoczeniem. Nasuwają pytania: 
Gdzie jestem ja z moją prawdą o samym sobie? Może mam coś w sobie co przypomina tego odmiennego? Jak się z tym czuję? Jak to się ma do powinności, oczekiwań otoczenia? A jeśli ja również jestem inny? Takie pytania to początek zmiany w człowieku. Inne przeraża, bo daje przestrzeń na zmianę, a zmiany są trudne i czasochłonne. Przybliża do tabu. Wielu ludzi ma przekonanie, że szybki bieg życia, nie pozwala się zatrzymać i zastanowić nad sobą.

Ludzie nie lubią zmian i podejmują je często postawieni pod przysłowiową ścianą. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych i przewlekły, nierozwiązany problem rasizmu zbiera żniwo. Podobnie ma się sprawa napływających do Europy uchodźców i powiązanym z tym zderzeniem różnic kulturowych. Temat orientacji seksualnej dzieli ludzi w Polsce i jest tematem zaciętej dyskusji. 
Wydaje mi się, że jesteśmy już pod tą ścianą. Albo się spotkamy, będziemy szerzyć wiedzę o sobie nawzajem, bez oceniania poznając się nawzajem i docierając, albo zaczniemy funkcjonować w świecie, który nie będzie dla nas przyjazny. Pogłębimy podziały i konflikty.

Ludzie przyjmują różne postawy wobec odmienności.
Są osoby, które nie lubią patrzeć i dotykać inności. Nie są gotowe na otwarcie się, na zadawanie pytań, podważanie i sprawdzanie swoich tez. To oni mają tendencje do odrzucania i ranienia. To, że teraz są w takim stanie, nie znaczy, że nie może on ulec transformacji. Czasem dojrzewanie do zmiany wymaga czasu. 
Druga strona medalu to to, że inność to szansa. Są ludzie, którzy chcą z niej skorzystać. Wziąć od tych innych, to coś dla siebie. 
Odmienności to utrata ścieżka ewolucji. Idealnymi niepodważalnymi tego przykładami są odmienności, która pojawiają się w przyrodzie, w sposób spontaniczny to mutacje, które pozwalają nam pójść dalej, jako ludziom.

Co więcej…
Jakiś czas temu pisałam post dotyczący tematyki orientacji seksualnej i poszukiwania samego siebie w tym obszarze. Opierając się na faktach, badaniach, zaleceniach medycznych, w tym Światowej Organizacji Zdrowia, konwencjach w tym Unii Europejskiej wiemy, że homoseksualizm to nie fanaberia i wybór. 

Według definicji podawanej w podręczniku „Psychiatria” Pużyński, Rybakowski, Wciórka, z których byłam zobligowana uczyć się do egzaminu lekarskiego, homoseksualizm to kierowanie erotycznych myśli, uczuć i zachowań seksualnych ku osobie tej samej płci.
Definicja pokazuje, że osoby homoseksualne to osoby, które kochają inaczej, nie lepiej, gorzej niż większość społeczeństwa. Według wspomnianego podręcznika homoseksualizm dotyczy około 5 procent populacji. 

Z orientacją seksualną niejako się rodzimy, nie można jej wybrać. Nadal poszukiwane są przyczyny tej odmienności – mówi się między innym o tle genetycznych uwarunkowań oraz wpływie hormonów na rozwijający się płód, w łonie matki. Ciężko mieć do kogoś pretensje, że z taką odmiennością się urodził. 
Powyższe fakty potwierdzają przykłady osób, które trafiają do mnie do gabinetu. Mimo tego, że były wychowywane w duchu heteroseksualności, mają preferencje homoseksualne. Nie są otaczane ideologią i kultem bycia innym, a odznaczają się odmiennością. Przez lata kryją się ze swoją orientacją, czasem udają kogoś, kim nie są – np. umawiają się z osobą heteroseksualną, aby udowodnić sobie i światu, że ta odmienność ich nie dotyczy. To bardzo kaleczy ludzi. Boją się odkryć swoją tajemnicę zarówno przed samym sobą, jak i przed bliskimi. Z reguły doznają oni ogromnych traum, żyją w lęku, że ktoś ich zdemaskuje, jednocześnie chcą być zdemaskowanymi. Bardzo często borykają się z depresją, mają myśli samobójcze.

Takie osoby wymagają ogromnego wsparcia zarówno od otoczenia, jak i specjalistów zajmujących się dziedziną psychiatrii. Nie dlatego, aby się zmienić (nie ma skutecznych form terapii z homoseksualizmu), ale zaakceptować i pójść dalej, mimo wszystko. Można oczywiście kopać ich w brzuch i wymagać, aby zmienili biologię, ale po co i za jaką cenę. Życie pokazuje, że nie jest to realne oczekiwanie.

Rozumem również, że dla rodzin tych osób, które żyły w duchu i przeświadczeniu, że odmienna orientacja seksualna to zło i fanaberia, pogodzenie się z faktami posiadania bliskiej osoby z taką orientacją jest trudne i wymaga czasu. Tu jest ogromne i ważne pole dla szerzenia wiedzy na temat. 
Wiedza zdejmuje z rodzin osób homoseksualnych poczucie winy za złe wychowanie i uświadamia, na czym polega ta odmienność. Co ciekawe wiele osób, które przychodzą do mnie po pomoc i mają odmienną orientację seksualną, a przez osoby postronne nie były podejrzewane o takie skłonności. To mit, że osoby homoseksualne zachowują się i różną od nas, od heteroseksualnych we wszystkich aspektach życia.


Rysunek Gabrysi lat 5 - mojej córki - Obywatelki Świata
Na koniec...
Zachęcam do wspierania osoby z odmiennościami, a przynajmniej nie piętnowania, bo życie z nią jest po prostu trudno. Odmiennością nie można się zarazić. Dzięki interakcji z osobami różniącymi się od nas, możemy się wiele nauczyć i zobaczyć świat pod innym kątem. Z tego też powodu mówi się, że podróże kształcą, dzięki ludziom i poszerzaniu perspektywy. Czasem nie trzeba dalekiej podróżny, aby ubogacić swoje wnętrze, wystarczy człowiek, który jest tuż obok nas. Jeśli nie jesteśmy gotowi na taki poziom otwartości, po prostu dajmy im godnie żyć, bo też są Homo sapiens. Mam nadzieję, że będzie coraz więcej domów i rodzin, które będą otwarte na to, jaki człowiek się rodzi, bez presji lepić go na siłę i kształtować na obraz siebie. Staram się, aby mój dom taki był – otwarty, zachęcam na otworzenie się i wyrobienie sobie zdania na różne tematy, a nie ulegania stereotypom, bo warto.

PS. Rysunek tęczy narysowany przez Gabrysię, lat 5, moją córkę – Obywatelkę Świata.

Popularne posty